Wszystkie wpisy, których autorem jest przemyslaw.budziak

WSTAJE NOWY DZIEŃ

Zapowiada się kolejny udany dzień :)

Kto rano wstaje, ten podziwia takie widoki :

MOST 9¾

Od niedawna mamy w mieście nowy most. Most nazywa się Brdowskim, choć przebiega nad Odrą. Nie ma żadnych magicznych właściwości, nie zakrzywia czasoprzestrzeni, więc po jego przekroczeniu nie znajdziemy się w Bydgoszczy…

DSC06187_1200PB

Skąd więc to całe zamieszanie?
Szczecin-Drzetowo, dawniej Stettin-Bredow to dzielnica położona pomiędzy Grabowem a Żelechową. Poniemieckie korzenie można odnaleźć w nazwach Stawu oraz Parku Brodowskiego. Z nieznanych powodów ktoś po wojnie nadał nazwę wyspie Ostrów Brdowski i tak zostało. A Brda, jak już wspomniałem, to rzeka przepływająca przez Bydgoszcz.

No więc Brdowski, czy Brodowski? Pewnie zostanie już z tą swoją niepoprawną nazwą. Nie zacznie też przenosić nas na bulwary nad Brdą, za to na pewno jak peron 9¾ z Harrego Pottera przenosi nas do innego świata. Miejsca przez wiele lat odciętego od świata „mugoli”, dostępnego tylko dla nielicznych, którzy mieli możliwość dopłynięcia tam promem stoczni Gryfia. Jest coś magicznego w takich miejscach – ja tak przynajmniej uważam. Warto się tam wybrać, żeby o zachodzie słońca posiedzieć na ławeczce nad Odrą i poobserwować ten magiczny świat ;)

JAK PRZEZ DZIURKĘ OD KLUCZA

Nie mam szczęścia do burz. Poprzednio upatrzone miejsce okazało się leżeć poza zasięgiem błyskawic. Wczorajszą burzę nad Szczecinem miałem zupełnie poza zasięgiem, a dzisiejsza…

Dzisiejsza też była jakoś „nie po drodze” – ale tym razem z innego powodu. Choć na brak sprzętu nie narzekam, to tak się złożyło, że jest przydzielony do różnych „zadań specjalnych” i pod ręką niewiele zostało.

Mamy więc tytułowe podglądanie burzy „przez dziurkę od klucza” – czyli za pomocą fisheye’a. W sam raz dla tych, co się burzy boją, ale chcieliby zobaczyć ;)

NOC KUPAŁY

Wprawdzie najkrótsza noc w roku – zwana Nocą Kupały – będzie dopiero jutro, ale na szczecińskim zamku już od dziś odbywają się festyny. Będą między innymi pokazy umiejętności rzemieślników – kowali, tkaczy, cieśli, złotników, rybaków, snycerzy, garncarzy… Ponadto konkurs w pleceniu wianków (a później rzucanie ich do Odry) oraz oczywiście koncerty.

Zabraknie jednak najbardziej wyczekiwanego i najbardziej „fotogenicznego” punktu programu – puszczania lampionów. Trzeba przyznać, że wygląda to spektakularnie, jednak pozostałości po takiej zabawie zalegają później tygodniami na sporym obszarze i psują niestety wizerunek miasta.

Pozostaje więc nacieszyć oczy widokówką z 2013 roku :)

DSC02054_Noc_Kupały_1200PB

Noc Kupały, Szczecin Jasne Błonia, Zamek Książąt Pomorskich, najkrótsza noc, noc Świętojańska

POWRÓT WIELKICH ŻAGLOWCÓW – Baltic Tall Ships Regattta 2015

Wielkie odliczanie już rozpoczęte – tylko kilka dni dzieli nas od rozpoczęcia wielkiego morskiego święta. Wyścig Baltic Tall Ships Regattta 2015 już wystartował i 12. czerwca załogi powinny osiągnąć metę w Szczecinie.

Na „rozgrzewkę” – dla niezdecydowanych, czy warto się tu wybrać – kilka kadrów z poprzedniego, wielkiego finału: The Tall Ships Races 2013.

A na koniec – dla wytrwałych – mała podpowiedź:

Warto znaleźć sobie miejsce nad wodą i witać załogi zanim przybiją do brzegów u stóp Wałów Chrobrego. Moim zdaniem najciekawsze, ogólnodostępne miejsca, są w Świętej (dojazd drogą 111 od Goleniowa) i w Szczecinie przy ul. Grobla.

PO BURZY WYCHODZI SŁOŃCE

Podobno na końcu tęczy jest garnek złota. Powinny na mnie czekać cztery, ale niestety żadnego nie znalazłem…

Może choć w Szczecińskim Parku Przemysłowym się polepszy ;)

Stitched Panorama

30. RAJD KARKONOSKI 2015

Gwoździem programu była jak zwykle hopa na mostku w Karpaczu, ale drugiego dnia też się sporo działo :) Niespodziankę sprawił trzykrotny mistrz Polski – Bryan Bouffier, który pojawił się we Fieście z genami Lancera i sensacyjnie wbił się na podium.

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że zajął 2. miejsce – pomiędzy pierwszym Łukaszem Habajem a trzecim Grzegorzem Grzybem.

Zapraszam do fotorelacji z 30. Rajdu Karkonoskiego:

Koniki Polskie i kudłate krowy

Pierwszy w tym roku długi weekend za nami. Pora wracać do pracy, ale nie martwcie się – za pięć dni znowu będzie sobota ;) Dla lubujących się w aktywnym wypoczynku, mam kilka pomysłów na fajne spędzenie czasu za miastem. Na początek spotkanie z naturą – w Parku Natury Zalewu Szczecińskiego.

Około godziny jazdy samochodem ze Szczecina – w zasadzie „na końcu świata” jest wioska Czarnocin. Kiedyś był tam dwór i folwark należące do pruskiego barona, później ośrodek szkoleniowy SS i Wehrmachtu, a po wojnie PGR. Dalsza historia jest szablonowa – PGR upadł a z nim cała reszta…

Ponieważ w przyrodzie występuje skomplikowany łańcuch zależności, jego przerwanie doprowadziło do zachwiania równowagi w ekosystemie. Zaprzestanie wypasu zwierząt spowodowało szybką ekspansję traw i trzcin na podmokłym terenie Łąk Skoszewskich. To z kolei spowodowało ucieczkę ptaków, które nie mogły sobie znaleźć miejsc lęgowych. Odleciały więc czajki, rycyki, kszyki, krwawodzioby a wraz z nimi kolejne ogniwa tego łańcucha.

Dzięki wysiłkom Stowarzyszenia na Rzecz Wybrzeża, Urzędu Morskiego w Szczecinie i Nadleśnictwa Goleniów udało się przywrócić równowagę ekosystemu. Sprowadzono „naturalne kosiarki do trawy” w postaci krów i koni.

Nie są to jednak pierwsze lepsze konie i krowy. Nie są to zwierzęta hodowlane, tylko dziko żyjące Koniki Polskie oraz szkockie wyżynne Scottish Highland – czerwone, długowłose, rogate krowy :)

Myślę, że obrazki bardziej przemówią do wyobraźni, niż nudny opis, więc zapraszam do galerii. Dodam tylko, że warto się tam wybrać niezależnie od pory roku. Można sobie zrobić jednodniowy wypad samochodem lub motorem (choć wtedy sugeruję teren parku zwiedzić pieszo). Można też skorzystać z dostępnej bazy noclegowej i zostać na weekend, albo też zrobić wycieczkę rowerową – np. z dworca PKP w Wolinie przez Czarnocin do Goleniowa. Wprawni bikerzy mogą oczywiście pokonać cały dystans od Szczecina i z powrotem, ale wtedy za mało czasu może pozostać na obcowanie z naturą. A uwierzcie, że warto zwolnić i nacieszyć się wolnością…