Archiwa kategorii: FOTOGRAFIA

POWRÓT WIELKICH ŻAGLOWCÓW – Baltic Tall Ships Regattta 2015

Wielkie odliczanie już rozpoczęte – tylko kilka dni dzieli nas od rozpoczęcia wielkiego morskiego święta. Wyścig Baltic Tall Ships Regattta 2015 już wystartował i 12. czerwca załogi powinny osiągnąć metę w Szczecinie.

Na „rozgrzewkę” – dla niezdecydowanych, czy warto się tu wybrać – kilka kadrów z poprzedniego, wielkiego finału: The Tall Ships Races 2013.

A na koniec – dla wytrwałych – mała podpowiedź:

Warto znaleźć sobie miejsce nad wodą i witać załogi zanim przybiją do brzegów u stóp Wałów Chrobrego. Moim zdaniem najciekawsze, ogólnodostępne miejsca, są w Świętej (dojazd drogą 111 od Goleniowa) i w Szczecinie przy ul. Grobla.

PO BURZY WYCHODZI SŁOŃCE

Podobno na końcu tęczy jest garnek złota. Powinny na mnie czekać cztery, ale niestety żadnego nie znalazłem…

Może choć w Szczecińskim Parku Przemysłowym się polepszy ;)

Stitched Panorama

30. RAJD KARKONOSKI 2015

Gwoździem programu była jak zwykle hopa na mostku w Karpaczu, ale drugiego dnia też się sporo działo :) Niespodziankę sprawił trzykrotny mistrz Polski – Bryan Bouffier, który pojawił się we Fieście z genami Lancera i sensacyjnie wbił się na podium.

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że zajął 2. miejsce – pomiędzy pierwszym Łukaszem Habajem a trzecim Grzegorzem Grzybem.

Zapraszam do fotorelacji z 30. Rajdu Karkonoskiego:

Koniki Polskie i kudłate krowy

Pierwszy w tym roku długi weekend za nami. Pora wracać do pracy, ale nie martwcie się – za pięć dni znowu będzie sobota ;) Dla lubujących się w aktywnym wypoczynku, mam kilka pomysłów na fajne spędzenie czasu za miastem. Na początek spotkanie z naturą – w Parku Natury Zalewu Szczecińskiego.

Około godziny jazdy samochodem ze Szczecina – w zasadzie „na końcu świata” jest wioska Czarnocin. Kiedyś był tam dwór i folwark należące do pruskiego barona, później ośrodek szkoleniowy SS i Wehrmachtu, a po wojnie PGR. Dalsza historia jest szablonowa – PGR upadł a z nim cała reszta…

Ponieważ w przyrodzie występuje skomplikowany łańcuch zależności, jego przerwanie doprowadziło do zachwiania równowagi w ekosystemie. Zaprzestanie wypasu zwierząt spowodowało szybką ekspansję traw i trzcin na podmokłym terenie Łąk Skoszewskich. To z kolei spowodowało ucieczkę ptaków, które nie mogły sobie znaleźć miejsc lęgowych. Odleciały więc czajki, rycyki, kszyki, krwawodzioby a wraz z nimi kolejne ogniwa tego łańcucha.

Dzięki wysiłkom Stowarzyszenia na Rzecz Wybrzeża, Urzędu Morskiego w Szczecinie i Nadleśnictwa Goleniów udało się przywrócić równowagę ekosystemu. Sprowadzono „naturalne kosiarki do trawy” w postaci krów i koni.

Nie są to jednak pierwsze lepsze konie i krowy. Nie są to zwierzęta hodowlane, tylko dziko żyjące Koniki Polskie oraz szkockie wyżynne Scottish Highland – czerwone, długowłose, rogate krowy :)

Myślę, że obrazki bardziej przemówią do wyobraźni, niż nudny opis, więc zapraszam do galerii. Dodam tylko, że warto się tam wybrać niezależnie od pory roku. Można sobie zrobić jednodniowy wypad samochodem lub motorem (choć wtedy sugeruję teren parku zwiedzić pieszo). Można też skorzystać z dostępnej bazy noclegowej i zostać na weekend, albo też zrobić wycieczkę rowerową – np. z dworca PKP w Wolinie przez Czarnocin do Goleniowa. Wprawni bikerzy mogą oczywiście pokonać cały dystans od Szczecina i z powrotem, ale wtedy za mało czasu może pozostać na obcowanie z naturą. A uwierzcie, że warto zwolnić i nacieszyć się wolnością…

35. RAJD MAGNOLII

Dlaczego powstała już 7. część „Szybkich i Wściekłych”? Filmu niekoniecznie ambitnego, ale mimo wszystko dającego masę frajdy „dużym chłopcom”?

Wszystko kręci się wokół emocji. W normalnym świecie trzeba dopasować się do obowiązujących norm społecznych. Nie można popuścić wodzów fantazji i szaleć do woli na ulicach, ryczeć silnikiem, palić gum, itp. Jest to i niebezpieczne, i niekulturalne. Wszyscy chcemy żyć komfortowo, w poczuciu bezpieczeństwa, więc na straży tych wartości stoją przepisy i odpowiednie służby. Jednakże zupełnie bezkarnie możemy wziąć udział w wirtualnym szaleństwie – idąc do kina lub siadając przed telewizorem.

Banał i lanie wody – prawda?

To może inaczej? Jedni „duzi chłopcy” lubią oglądać a inni wolą się bawić. Jednak najlepiej wypada połączenie – czyli oglądanie na żywo dobrej zabawy. To wszystko mamy w rajdach. Są więc szybkie i głośne samochody, rywalizacja i możliwość oglądania tego widowiska prawie na wyciągnięcie ręki. „Prawie”, ponieważ znowu musimy wrócić to tych norm – musi być bezpiecznie ijuż!

Organizacja i udział w takiej imprezie generują duże koszty. W dzisiejszych czasach filantropia nie jest w modzie, więc inwestycja musi się zwrócić. Stąd reklamy na samochodach zawodników i w przestrzeni okołorajdowej. Ale jaki efekt przyniesie zrobienie reklamy, której nikt nie obejrzy? Żaden…

Ale to wszyscy wiemy, więc po co to pitolenie? Żeby nie pisać już w nagłówku, że 35. edycja Rajdu Magnolii była porażką!

Zorientowani wiedzą, że takie przedsięwzięcie organizuje się z dużym wyprzedzeniem. Wiele służb i instytucji jest w to zaangażowanych. Gdy już się otrzyma stosowne zgody, pracuje się wedle zaplanowanych działań. Tyle teorii… A praktyka wygląda tak, że start jest opóźniany, ponieważ „okazuje się”, że są braki w zabezpieczeniu.

Szkoda czasu na rozpisywanie się – ale w skrócie: aby ten KJS wystartował, trzeba było zużyć tyle barierek, ilu na rajdach WRC nie widują!

Ja wiem, że w Szczecinie nie ma tradycji rajdowania. Wiem, że to nie Dolny Śląsk, gdzie ludzie ścigają wciąż się. Ale do cholery – czy tak ciężko sprawdzić, jak to robią koledzy z innych miast? Efekt był taki, że do większości trasy kibice nie mieli dostępu. Nie było więc emocji, o których pisałem na wstępie. Było za to jak u Kononowicza – nic nie było!

Mówią, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. I coś w tym jest – zaryzykuję stwierdzenie, że komuś w tym mieście zależy na zniszczeniu tej imprezy. Jeszcze nie wiem dlaczego, ale czas na pewno pokażeJednak już teraz apeluję do odpowiedzialnych za ten blamaż:

To nie jest nasza lokalna sprawa. To nie tak, że do naszej piaskownicy przyszły dzieci z obcego podwórka i pokazaliśmy im kto tu rządzi. 35. Rajd Magnolii był eliminacją Rajdowych Mistrzostw Polski Zachodniej. Uczestnicy zjechali się z całej Polski. I nie wierzyli, że tak można traktować gości…

Niestety w tych warunkach rywalizacja sportowa zeszła na dalszy plan. Nie wszyscy zawodnicy dotrwali do ogłoszenia wyników, a kibiców i mediów w ogóle już nie było. W zasadzie nie dziwię się im. Sam, po trzech godzinach czekania w lesie, miałem ochotę spakować sprzęt. Byłem jednak unieruchomiony w środku odcinka :(

Plan miałem ambitny, lecz opóźnienie wymusiło odwołanie OS Dunikowo i zmiany w harmonogramie, więc relacja jest jaka jest ;) Tym razem więc cała galeria zamiast reportażu. Z dwóch miejscówek niewiele bym wykrzesał, a tak jest szansa że zawodnicy odnajdą się na jakimś zdjęciu ;)

Poniżej trzy pokazy – z OS Lubieszyn, OS Wały Chrobrego oraz wręczenia pucharów. Zapraszam do oglądania!

 OS LUBIESZYN:

OS WAŁY CHROBREGO:

OGŁOSZENIE WYNIKÓW I WRĘCZENIE PUCHARÓW:

 

 

Z DRUGIEJ STRONY

Plan był zupełnie inny. Pierwsze skrzypce miały grać Wenus na tle Plejad, widoczne akurat dziś nad zachodnim horyzontem. Niebanalne otoczenie widziane z Łasztowni stanowiły przysłowiową wisienkę na torcie.

Niestety to pogoda zagrała na tych skrzypcach ;) Ciężkie chmury na niebie plus tumany piachu wzbite w powietrze przez wichurę wszystko zasłoniły. W przerwie między burzą piaskową a ulewą udało mi się złapać parę klatek:

I co? Też ładnie ;) Ale tylko dlatego, że widok zza Odry na Wały Chrobrego jest teraz absolutną nowością. Nic dziwnego – przez tyle lat był dostępny tylko dla nielicznych…

szczecin wały chrobrego nocą

MOTOSHOW – WIECZÓR PREMIER

Jak to mówią? „Szybkie dziewczyny i ładne samochody”? Albo odwrotnie… Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wieczoru premier MOTOSHOW 2015 w hali MTS.

Ładne panie też były, choć pan konferansjer za wszelką cenę chciał im ukraść show ;)

FALSTART NA ŁASZTOWNI

Przygotowania do świąt odhaczone, nagły powrót zimy ustąpił – trzeba więc skorzystać z okazji i nadrobić zaległości.

Niedawno z wielkim szumem otwarta została „Stara Rzeźnia” na Łasztowni. Łasztownia to ta duża wyspa naprzeciw Wałów Chrobrego. Mityczne miejsce – kiedyś portowa dzielnica miasta, od wojny dostępna jedynie dla nielicznych posiadaczy przepustek. Powoli jednak ma tam powrócić życie…

Próbując dostać się tam samochodem z centrum, trzeba nadłożyć parę kilometrów. Ponieważ Most Kłodny okazał się być mało potrzebny, więc go nie odbudowano. Najprościej jest pieszo – przez Trasę Zamkową. Gdy już dotrzemy na miejsce, tj. pod bramę portu, trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby zrobić kolejny krok. Cofamy się bowiem do  czasów PRL. Wszystkie znaki mówią, że trzeba się zatrzymać przed opuszczonym łańcuchem i czekać nie wiadomo na co – ponieważ strażnika na bramie nie ma… Gdy się odważymy, jedziemy dalej. Do rzeźni prowadzi dziurawa droga, wzdłuż której nie przygotowano chodnika dla pieszych, brakuje też oświetlenia i obowiązkowej ścieżki rowerowej. Szukający wrażeń turyści i inni włóczykije są z reguły przygotowani na takie warunki, ale zwykli mieszkańcy liczący na kulturalne spędzenie wolnego czasu raczej nie.

Szkoda, że kolejny raz robi się dużo hałasu wokół niedokończonych projektów. Nie wątpię, że będzie to kiedyś ciekawe miejsce, z którego Szczecin będzie słynny. Ale na razie to miejsce jest jeszcze placem budowy. Otwierając je teraz, popełniono falstart :(

DZIŚ JEST PEŁNIA

DSC09565_1200PB