Galerie

O JEDEN MOST ZA DALEKO

Wczorajsza sobota miała być ostatnim naszym dniem. Na szczęście kolejny raz samozwańczy jasnowidz się pomylił i losy świata pozostały niezmienione. Podobnie jak los naszych spadochroniarzy walczących o most na Renie. Mimo usilnych starań, operacja Market Garden znowu się nie powiodła i musieliśmy uznać wyższość Niemców. Most został niezdobyty i najkrótsza droga powrotna do domu została odcięta…

OK, OK, koniec. Zaraz ktoś się oburzy o to, co ja tu wypisuję. Końca świata nie było – to akurat prawda. Mostu na Renie na szczęście nikt już nie musiał zdobywać. Za to 73 lata po tych tragicznych wydarzeniach, w Gryfinie miała miejsce ich rekonstrukcja, czyli widowisko historyczne „Powrót do Arnhem”. Zostało ono świetnie przygotowane i zrealizowane przez Gminę Gryfino, Studio Historyczne „Huzar” z Koszalina i Stowarzyszenie Hereditas Pomeraniae – Dziedzictwo Pomorza. Na prawie cały dzień Gryfino stało się holenderskim Arnhem leżącym nad Dolnym Renem, którego rolę przyjęła nasza Odra. Tytułowym mostem, tym o jeden za daleko, był więc most na Odrze. Widowisko historyczne odbyło się z udziałem ponad 200 rekonstruktorów, którzy wystąpili w mundurach z okresu II wojny światowej: amerykańskich, polskich, brytyjskich oraz niemieckich. Nie mniej ważne były rekwizyty i pojazdy z epoki. Zobaczyć można było między innymi: niemiecki czołg średni Pz.Kpfw. V Pantera, niemiecki samochód pancerny Sd.Kfz. 222, brytyjski samochód pancerny Daimler Dingo Mk. III., amerykański samochód terenowy Willys-Jeep, niemiecki motocykl terenowy BMW R75, niemiecki motocykl terenowy BMW R71, niemiecki samochód terenowy VW Typ 82 Kűbelwagen. Wszystkiego dopełniła świetna scenografia i narracja, a wisienką na torcie była pogoda, która sprawiła, że można było się poczuć jak w środku pola walki. Nie żartuję – sam dwa razy dostałem „odłamkiem” po eksplozjach samochodu. Zresztą oceńcie sami i szukajcie informacji o kolejnych rekonstrukcjach, bo warto zobaczyć takie widowisko z bliska :)

14 RAJD GDAŃSK BALTIC CUP 2017

Trasa 14. Rajdu Gdańsk Baltic Cup (kiedyś Lotos Baltic Cup) tradycyjnie została wytyczona po kaszubskich szutrach między Kartuzami a Gdańskiem. Po kilkuletniej przerwie miło było powrócić w te okolice i powspominać stare dzieje. W tym roku wygrali wprawdzie Filip Nivette z Kamilem Hellerem, ale dzielnie radzili sobie „starzy wyjadacze” – pojawił się bowiem niespodziewanie Bryan Bouffier, który dawno, dawnio temu zaczynał tu swoją „polską przygodę”. Był także Zbigniew Gabryś z Arturem Natkańcem (Ford Fiesta R5), którzy wygrali 3. Rajd  Lotos Baltic Cup w 2007 roku! Byłem, widziałem… Ale ten czas leci… ;)

Oto moja fotorelacja z jedynej szutrowej rundy RSMP 2017:

KAPLICZKA NA KOŃCU ŚWIATA

Jadąc drogą z Chojny do Cedyni, za Orzechowem wprawny obserwator zauważy samotne drzewo pośrodku wzgórza. Szczególnie malowniczo prezentuje się wiosną, wśród żółtych kwiatów rzepaku. Ten sielski wstęp nie pasuje jednak do mrocznej historii tego miejsca…
Legenda głosi, że drzewo na wzgórzu jest jedyną pozostałością po osadzie Waldensów, którzy przed wiekami uprawiali okoliczne pola. Waldensi to grupa chrześcijan, tak zwani „ubodzy z Lyonu”, którzy sprzeciwiali się władzy i bogactwu Kościoła. Potępieni przez papiestwo, ekskomunikowani i prześladowani przez inkwizycję. Żyli w hermetycznej wspólnocie, nie pozostawiając po sobie żadnych namacalnych dowodów. Poza wzgórzem i drzewem…
Ale skąd kapliczka?
Współczesna historia tego miejsca zaczyna się w 1999 roku. Wtedy została uprowadzona sześcioletnia dziewczynka – wnuczka okolicznego przedsiębiorcy, który prowadził uprawy na okolicznych polach. Porywaczami okazali się jego pracownicy, którzy chcieli się szybko wzbogacić o ćwierć miliona niemieckich marek. Pomimo chęci zapłaty okupu i zapewnienia im (przez policję) bezkarności, porywacze trafili za kraty – każdy z innego powodu. Okazali się być profesjonalistami niczym chłopaki z „Gangu Olsena”. Dziewczynka wróciła do domu cała i zdrowa, a dziadek w podziękowaniu dla Matki Boskiej Lubiechowskiej za odnalezienie dziecka i okazane łaski wybudował kapliczkę. Tak właśnie dwie smutne historie łączą się w tym miejscu…

Warto się jednak tam wybrać o zachodzie słońca, żeby móc podziwiać takie widoki:

Mapa Google

RAJD MAGNOLII 2017

Zapraszam do obejrzenia relacji – tym razem nie tylko fotograficznej. Razem z Destiny of Colors stworzyliśmy również wideo z tej imprezy :)

A oto nasza wideorelacja:

MROŹNY WIECZÓR W SZCZECINIE

Nasza filharmonia zasłużyła dziś na miano Lodowego Pałacu. Szkoda tylko, że Królowej Śniegu nie było w domu ;) Niestety tak najczęściej wyglądają szczecińskie zimy – albo szare i ponure, albo mroźne i bez śniegu. To właśnie u nas kończy się zasięg klimatu kontynentalnego i zaczyna atlantycki…

POGODNY CHOĆ MROŹNY KONIEC ROKU

Od kilku tygodni nasze niebo spowite było gęstymi chmurami znad Atlantyku. Cała Polska miała pogodną jesień, którą zastąpiła śnieżna zima, a u nas angielska plucha. Nie wyjeżdżajcie do Londynu! To samo macie zdecydowanie bliżej ;)

Na szczęście dziś pojawiło się słońce. To z kolei zwiastuje nadejście mrozów. Co zrobić – taki mamy klimat. Przynajmniej fotogeniczny :)

RIP FRYGA

O Frydze już tyle zostało powiedziane i napisane, że nie ma sensu więcej. Od siebie dodam, że szkoda mi jej :'(

DSC06448f_1200PB

 

JARMARK BOŻONARODZENIOWY

Pierwsza wersja mojego wpisu była niefortunna. Cieszyłem się, że wreszcie „mały Berlin” doczekał się jarmarku z prawdziwego zdarzenia. Szkoda, że tak źle się skończył ten berliński… :'(

SZCZECIN W JESIENNEJ ODSŁONIE

Jasne Błonia zachwycają niezależnie od pory roku. O ile tylko pogoda dopisze, zawsze wychodzą zjawiskowo :)